10 rzeczy, które chciałbym wiedzieć będąc studentem

single-01

Jeżdżąc do pracy często słucham podcastów. Jednym z moich ulubionych jest podcast Michała Szafrańskiego, gdzie goście dzielą się sporą dawką doświadczeń i wiedzy. Jest już chyba też tradycją, że autor zawsze pod koniec audycji pyta gości co, gdyby mogli, chcieliby przekazać młodszej wersji siebie. Od jakiegoś czasu sam zacząłem zastanawiać się nad odpowiedzią na to pytanie.

Jak łatwo się domyślić, ten post będzie w pewnym sensie odpowiedzią na nie. Jednak nie w kontekście mojego osobistego życia. Chciałbym na nie odpowiedzieć z punktu widzenia absolwenta studiów technicznych i inżyniera z kilkuletnim bagażem doświadczeń. Będzie to niejako podsumowanie tego co pomogło mi do tej pory i co może pomóc innym.

Ucz się po to by wiedzieć gdzie szukać, nie po to by wykuć na pamięć

Ta reguła zdaje się być nie w pełni przydatna w czasie studiów. W końcu co jak co, ale student musi zdać egzamin w oparciu o swoje własne zrozumienie tematu i skrzętnie wyrytą teorię. Jednak w czasie nauki nacisk powinen być kładziony właśnie na zrozumienie, a nie na wykucie przedmiotu. Sporo osób mówi też, że zrozumienie pozwala na głębsze poznanie tematu i to jest istotą edukacji. Trudno jest się z tym nie zgodzić, ale w moim przypadku zrozumienie nigdy nie równało się temu, że o każdej porze dnia i nocy pamiętam jak wyprowadzić równanie różniczkowe opisujące przemieszczenia belki. I to mimo, że rozumiem ogólny sens równania, co opisuje i jakie ma zastosowanie. Jednak, zrozumienie w przeciwieństwie do wykucia na pamięć pozostaje w nas na dłużej i zawsze zostawia jakiś ślad. Takie ślady są wystarczające, żeby w odpowiednim momencie naszego życia zapaliła się nam żarówka świadcząca o tym, że z czymś podobnym mieliśmy już wcześniej do czynienia. Wtedy zdecydowanie łatwiej jest przypomnieć sobie gdzie szukać wiedzy na dany temat.

W ostatnim czasie wpadło mi w ręce bardzo przydatne narzędzie, które zdecydowanie ułatwia odnajdywanie ścieżek dawnej edukacji. Narzędzie to może się przydać każdemu komu zależy na tym by wiedza zdobyta nie była tylko jednorazowego użytku. Aplikacja nazywa się Obsidian i autorzy określają ją mianem drugiego mózgu. Istnieje wiele programów do tworzenia notatek i sam testowałem sporo z nich. Jednak zawsze wtedy kiedy potrzebowałem czegoś na już to wtedy nigdy nie mogłem niczego znaleźć. Obsidian posiada dobrze działającą wyszukiwarkę, a co najważniejsze – notatki można przypisywać do kontekstu w jakim chcielibyśmy znaleźć daną informację. Dla przykładu, wizualizacje z symulacji użyte w tym tekście znalazłem jakieś 4 miesiące temu. Nie ma mowy bym pamiętał o nich pisząc ten tekst. Wtedy jednak wiedziałem, że kiedyś takie podsumowanie będę chciał napisać więc stworzyłem link do tekstu, który miał dopiero powstać. Dzięki temu, w czasie pisania tego posta Obsidian wyświetla mi ten link jako potencjalnie użyteczny. Wiem, że to dość zawiły i skąpy opis tego co oprogramowanie potrafi, ale kiedyś może pojawi się osobny wpis na blogu gdzie postaram się przedstawić jakich narzędzi używam. Warto tutaj też zaznaczyć, że Obsidian jest darmowy do użytku indywidualnego.

Tak to mniej więcej wygląda w moim Obsidianie

Język obcy twoim przyjacielem

Nie wiedzieć czemu przez większą część swoich studiów uczyłem się tylko w oparciu o polskie książki. Rok 2010 kiedy rozpoczynałem studia nie był tak dawno temu, internet działał nie gorzej niż dziś, a jakieś pojęcie na temat języka angielskiego miałem. Mimo to literatura polskojęzyczna była moim podstawowym źródłem wiedzy. Stan rzeczy zaczął ulegać zmianie dopiero w momencie pisania pracy inżynierskiej. Wtedy to brak informacji w języku polskim zmusił mnie do poszukiwania wiedzy w języku angielskim. Z perspektywy czasu widzę, że to jeden z lepszych nawyków jakie mogłem sobie wtedy wyrobić. Prawdę mówiąc, czasem odnoszę wrażenie, że teoria w obcym języku jest przedstawiona w bardziej przystępny sposób niż jej polski odpowiednik. Prawdopodobnie wynika to z dość okrężnych tłumaczeń na język polski.

Programowanie nie jest takie straszne… zwłaszcza w Pythonie

Mimo, że o programowaniu często się mówi, to część ludzi ciągle uważa to za wiedzę, której nie przyswoi zwykły śmiertelnik (tutaj szczere wyrazy współczucia dla tej resztki programistów, którzy też tak uważają 😉 ). Umiejętność programowania nie różni się od każdej innej umiejętności, którą chcemy opanować. Oczywiście, są osoby, którym przychodzi to łatwiej i są też tacy, którym przychodzi to ciężej. Jako osoba należąca do tej drugiej grupy mogę się podzielić kilkoma doświadczeniami:

  • początki z programowaniem w C/C++ nie należały ani do łatwych, ani do przyjemnych
  • pisanie skryptów w MATLABie nie należało do najciekawszych momentów mojego życia, ale jakaś iskierka radości pojawiała się po każdym otrzymanym wykresie
  • nauka Pythona, to moment, w którym dowiedziałem się jak to jest czerpać przyjemność z programowania

Po co o tym piszę w kontekście rzeczy które chciałbym wiedzieć rozpoczynając studia? Odpowiedź jest prosta. Język programowania nie służy tylko po to by pisać programy. To narzędzie, które umożliwia automatyzację wszystkich czynności, które musimy wykonywać ręcznie na komputerze. Nie jest ważne czy mamy do czynienia z arkuszem w Excelu, modyfikacją folderów czy ściągnięciem danych z internetu. Ktoś pewnie stwierdzi, że tak proste operacja z programowaniem nie mają wiele wspólnego. Może to prawda, ale nic nie stoi na przeszkodzie by z tego poziomu rozwijać dalej swoje umiejętności. Liczy się fakt, że potrafimy porozumieć się z komputerem, tak aby wykonał za nas czynności, których my wykonywać nie chcemy.

Dlatego, z czystym sumieniem mogę polecić naukę Pythona jako języka programowania o szerokim spektrum zastosowania. Jest prosty i pozwala szybko osiągnąć zdumiewające rezultaty. Oprócz chęci nic więcej nowicjuszowi nie potrzeba. Dla osób chcących spróbować swoich sił z Pythonem w programie Abaqus mogę też polecić mój artykuł w magazynie Projektowanie i Konstrukcje Inżynierskie.

Który język programowania na początek
Jako fan Władcy Pierścienia nie mogłem nie wrzucić tej infografiki..

Pracuj w grupach

Z perspektywy studenta nie doceniałem jak bardzo rozwija praca w grupie. Dodatkowo, bycie osobą, która najzwyczajniej lubi polegać na sobie nie pomaga w wyćwiczeniu tej umiejętności. (Nie)stety człowiek jest zwierzęciem stadnym i umiejętności komunikacji i polegania na sobie są kluczowe w każdej pracy.

Praca w grupie to nie tylko uczestnictwo we wspólnych projektach. To także praca nad notatkami czy wspólne uczenie się. Wiele niechlubnych historii można usłyszeć o mitycznych ‘akademikach’. Należy jednak pamiętać, że to też wspaniały poligon umiejętności miękkich (jakkolwiek by to nie brzmiało). Praca z kimś innym umożliwia nam skonfrontowanie pomysłów i wybranie najlepszego z nich. Niestety, ale takiej potyczki umysłowej nie przeprowadzimy sami ze sobą.

Ćwicz się w pisaniu raportów

Pisanie sprawozdań i raportów to kolejna sprawa, której nie doceniałem będąc na studiach. Umiejętność przygotowania rzetelnego sprawozdania w sensownym tempie, to coś co warto wyćwiczyć zawczasu. Powód jest prosty. W pracy inżyniera wszystko potrzebne jest na wczoraj, a presja czasu powoduje, że bardzo łatwo o pomyłkę. W przypadku symulacji raport końcowy przygotowuje się zawsze i to dzięki niemu stwierdzamy czy jakaś konstrukcja ma prawo bytu czy nie. Jeżeli tworzę jakiś dokument pod którym mam się podpisać to lepiej dla mnie samego, żeby nie było w nim błędów. Powodów jest mnóstwo. Począwszy od utraty wiarygodności w oczach klienta skończywszy na odpowiedzialności karnej.

Oprócz tego, że nasze sprawozdania powinny być poprawne pod względem merytorycznym, powinny także mieć układ i słownictwo odpowiednie dla osoby która za niego płaci. Możemy być Einsteinem jakiejś dziedziny, ale trzeba też wiedzieć jak swoją wiedzę sprzedać. Pisanie sprawozdań z laborek jest jednym z lepszych sposobów na ćwiczenie się w pisaniu inżynierskich tekstów. Jest to o tyle dobre, że zawsze zostaje sprawdzone przez kogoś kto zazwyczaj zna się na temacie.

Przygotuj CV i aplikuj!

Wbrew pozorom dobrze przygotowane CV nie jest powszechnością. Z jednej strony pamiętam swoje pierwsze, pożal się Boże, CV… Z drugiej, mocno dziwi mnie jakość życiorysów, które miałem okazje widzieć. Przecież to dokument, który decyduje o naszym być albo nie być. Daleko mi do znawcy, ale nawet ja potrafię rozpoznać kiedy ktoś spędził co najwyżej kilka godzin na przygotowanie spisu swoich osiągnięć (bo CV bym tego nie nazwał). Z całą pewnością warto poświęcić niejedno popołudnie na przygotowanie układu, formy, a przede wszystkim treści, która przedstawia nas tak jak chcielibyśmy być opisywani. Od siebie mogę dodać, że w kwestiach estetyki LaTeX jest narzędziem, które nie ma sobie równych. W internecie jest mnóstwo szablonów, które można użyć np. na platformie Overleaf.

Kolejna sprawą jest aplikowanie na oferty pracy. Początkowo, jako student miałem jakieś dziwne przeświadczenie, że nie powinienem aplikować w wiele miejsc jednocześnie i na stanowiska, których wymagań nie spełniam. Wiem, że moje pokolenie zdecydowanie różni się od tego, które teraz jest na studiach, ale… aplikuj wszędzie tam gdzie chciałbyś pracować! Niekoniecznie od razu na stanowiska dyrektorskie, ale na takie, gdzie z obecnymi umiejętnościami po jakimś czasie mógłbyś osiągnąć to co wymagane jest w ofercie pracy. Sam jestem przykładem tego, że nie spełniałem wszystkich wymogów, ale dzięki determinacji dostałem taką pracę, o której w pewnym sensie marzyłem.

Ten wpis jest pewnie o wiele bliższy temu jak sytuacja wygląda w tej chwili..

Przygotuj portfolio inżynierskie

Dla jednych inżynieria jest rzemiosłem dla innych sztuką. Z mojej perspektywy dobrze wykonany projekt musi mieć cechy obu. Dlatego tak jak artysta, każdy inżynier powinien według mnie posiadać swoje portfolio. Można powiedzieć, że inżynierskie portfolio to wszystkie osiągnięcia, które wpisujemy w CV. Jednak z mojej perspektywy, portfolio inżynierskie to wszystkie nadobowiązkowe czynności, które pozwoliły mi być lepszym w moim fachu i które są dowodem na to, że szczerze interesuje mnie to co robię.

Będąc na studiach (zwłaszcza dziennych) mamy sporo możliwości, żeby się rozwijać. Jedna opcja to nauka samodzielna, którą ja sam preferowałem. Plusem takiego rozwiązania jest fakt, że sami decydujemy o kierunku rozwoju, o tym czego chcielibyśmy się uczyć i co mogłoby być wrzucone do naszego portfolio. W moim przypadku były to głównie symulacje i nauka Pythona. Minusem z kolei jest to, że trzeba mieć bardzo dużo samozaparcia i motywacji.
Innym kierunkiem rozwoju może być np. dołączenie do studenckich kół naukowych. Od jakiegoś czasu często słyszy się o studentach tworzących bolidy wyścigowe startujące w klasie Formuła Student. Mimo, że nie byłem członkiem takiego ugrupowania to wydaje mi się, że jest to super inicjatywa.

Potwierdzeniem tego dlaczego warto pokazać, że nie tylko potrafię, ale też chcę, jest wpis na LinkedInie Davida Pennera z Uniwersytetu w Toronto. Jakiś czas temu wrzucił wyśmienitą wizualizację z symulacji CFD bolidu, nad którym pracował w ramach Formuły Student. Wideo stało się wiralem, dostało mnóstwo komentarzy i polubień. W momencie pisania tego postu pod nazwiskiem autora widnieje podpis Tesla Aerodynamics Intern. To chyba czymś świadczy.

LinkedIn – twoja wizytówka w sieci

W internecie jest sporo portali społecznościowych. Jedne bardziej inne mniej użyteczne. Pod kątem rozwoju kariery i profesjonalnego wizerunku jedyną platformą, która liczy się w sieci jest LinkedIn. W trakcie studiów kiedy zakładałem tam konto nie wiedziałem czy mi się do czegoś przyda. Po prostu szukałem stażu i wpadłem na tę stronę dość przypadkowo.

Z perspektywy czasu dostrzegłem sens i pozytywy działania tego portalu. Rzecz najważniejsza – to właśnie tam znalazłem pracę w zagranicznej firmie, dla której pracuje do dziś. Pewnie zabrzmi to tanio, ale propozycja pracy w dziale symulacji, w brytyjskiej firmie dla świeżaka jakim wtedy byłem, to było coś zupełnie niewyobrażalnego. Na własnej skórze doświadczyłem tego jaki wpływ na mój los ma internet. Oprócz znalezienia pracy, LinkedIn umożliwił mi też poznanie wielu ludzi, którzy tak samo jak ja interesują się nowoczesnymi technologiami. Jest to też miejsce gdzie prawie codziennie znajduje sporą dawkę nowinek ze świata symulacji komputerowych. A wszystko zaczęło się od prawie pustego profilu z kilkoma znajomymi ze studiów.

Dlatego szczerze polecam stworzenie tam profilu. Miło mi też będzie nawiązać kontakt z czytelnikami mojego bloga. Pamiętajcie jednak, że LinkedIn to ‘portal dla profesjonalistów‘ 😉 jeśli kogoś nie znacie to warto zawsze spersonalizować zaproszenie i napisać coś krótkiego od siebie. Namiary na mnie znajdziecie poniżej!

LinkedIn BLOG

Przygotuj się mądrze do rozmowy kwalifikacyjnej

O tym dlaczego rozmowa kwalifikacyjna jest ważna pisać nie muszę, bo każdy zdaje sobie z tego sprawę. Jest jednak kilka rzeczy, które zrozumiałem podczas przygotowań do nich. Przede wszystkim należy przygotować się pod kątem technicznym i sprawdzić jakie pytania mogą się pojawić na rozmowie. O czym warto pamiętać, a nie dla wszystkich jest oczywiste – samo sprawdzenie pytań nic nie da jeżeli nie przygotujesz na nie odpowiedzi. Rozmowa kwalifikacyjna jest pewnego rodzaju egzaminem gdzie oprócz wyuczonej wiedzy liczy się też umiejętność jej sprzedania. Dlatego tak ważne jest, żeby mieć odpowiednie nastawienie. Osobiście wychodzę z założenia, że jeżeli jestem dobrze przygotowany to niezależnie od rezultatu końcowego, wiem, że dałem z siebie wszystko. Kiedy wychodząc z rozmowy mam uczucie, że wcześniej nie miałem pojęcia o mnogości swoich zalet, to jest to jasny sygnał, że nawet ja uwierzyłem w to co mówiłem 🙂 Z drugiej strony, jeżeli rekrutujący wytknął mi brak wiedzy to muszę posypać głowę popiołem i przyznać, że w danej chwili nie jestem tak dobry by otrzymać ofertę pracy, na którą aplikowałem.

Polecam również zaznajomić się ze schematem odpowiedzi na pytania rekruterów. Nie jest to wiedza tajemna, ale bardzo przydatna. Zasada jest prosta. Chcesz zarabiać jak gwiazda (z angielskiego STAR) to odpowiadaj jak gwiazda. Przykładowo, na większość pytań można odpowiedzieć stosując właśnie ten schemat:

  • S – Situation – opisz sytuację w jakiej się znalazłeś
  • T – Task – zdefiniuj jakie zadanie miałeś wykonać
  • A – Action – zdefiniuj jakie kroki podjąłeś
  • R – Result – określ jaki był rezultat podjętych kroków

Schemat jest użyteczny dla dwóch stron biorących udział w rozmowie kwalifikacyjnej. Kandydatowi może się przydać w stresującym dla niego momencie jako punkt odniesienia dla historii, którą chce przedstawić. Dla rekrutera będzie to przyjemniejsze w odbiorze, bo nie musi słuchać kogoś kto leję wodę.

Skrót przed nazwiskiem jest tylko skrótem

To jest jeden z tych punktów, które uległy zmianie w przeciągu poprzedniej dekady. Od czasu studiów mam do czynienia z osobami posiadającymi tytuł doktora i niektórym z nich niemiłosiernie wybiło ego. Możliwe, że byli tacy od zawsze i jeżeli tak to krzyżyk na drogę. Zarówno bycie nauczanym przez takie osoby jak i współpraca z nimi nigdy nie była ani przyjemna ani produktywna. Całe szczęście, grono aroganckich i zgorzkniałych osób z takim wykształceniem należy do mniejszości uniwersyteckiej.

[…] gotowi pomyśleć, że my tu jesteśmy dla nich […]

Z drugiej strony, sporo słyszałem o zwykłych absolwentach uczelni wyższych, którzy też są święcie przekonani o swojej nieomylności (tutaj aż pieką mnie uszy 😉 ). Tak się niestety składa, że papier z uczelni nie jest gwarantem niczego. Jest tylko dowodem na to, że postanowiliście spędzić kolejne 5 lat edukując się (lub nie). Dlatego warto uczyć się tak, żeby we własnych oczach widzieć, że zasłużyło się na miano inżyniera, ale nie wierzyć w to na tyle by przesłoniło wam to wartość drugiego człowieka.

Na zakończenie..

Jeżeli dotarłeś do końca tego wpisu to niezmiernie mi miło. Mam nadzieje, że to co tu zebrałem choć trochę Ci się przyda. Jeśli spodobał Ci się wpis i chciałbyś być informowany o następnych to dołącz do grupy Symulacje Przy Kawie na facebooku lub dodaj mnie do znajomych na LinkedInie. Do następnego!